To zdanie autorstwa jednego z klientów agencji ślubnej, w której
pracuję. Poza tym, że naprawdę mnie ono rozśmieszyło, to przyczyniło się też do
powstania tego postu, inaugurującego postu na moim blogu, co muszę zaznaczyć! A
o czym będzie mowa, a no o pracy konsultanta ślubnego, którym jakby to delikatnie
powiedzieć łatwo być nie jest;)
I nie, nie, nie mam tutaj na myśli skomplikowania
teoretyczno- praktycznego tego zawodu, a raczej dość słabe poparcie społeczne
dla jego istnienia:) Bo trzeba sobie uświadomić, że w naszym kraju każdy jest
specjalistą od organizacji przyjęć weselnych, nawet ci co jeszcze nie zdążyli ich
zorganizować dla siebie, już nie mówiąc o tych, co to zrobili. Każdy ślub kiedyś
widział, z daleka bo z daleka, ale jednak. Każdy na jakiś tam ślub się kiedyś
tam wybrał i nieważne, że nawet nie pamięta kiedy to było. A co najważniejsze, każdy jakiś tam ślub kiedyś przeżył, a jak nie, to pewnie przeżyje, co to za
różnica. I z tych trzech powodów właśnie każdy może być konsultantem ślubnym,
ale generalnie nikt nie chce, BO CO TO WŁAŚCIWIE ZA ZAWÓD???